Współlokatorzy, podglądanie, pierwszy raz

Z moją koleżanką Anią szukałyśmy mieszkania w Lublinie. Musiałyśmy się wyprowadzić z poprzedniego, a rok akademicki zaczynał się już za 3 tygodnie. Po różnych perypetiach znalazłyśmy fajne mieszkanie, zależało nam na czymś blisko uczelni i w bezpiecznym miejscu. Zamierzałyśmy wracać do domu często w nocy, więc było to dla nas ważne. Spotkałyśmy się z właścicielką, oprowadziła nas i zaznaczyła, że jeden pokój jest już zajęty. Mieszka tam młody chłopak, ale jest bardzo spokojny i cichy. Jak już wychodziłyśmy z mieszkania, wszedł nasz przyszły współlokator, przywitał się z właścicielką i szybko uciekł do pokoju. Na nas nawet nie spojrzał. Dziwny, ale może to i dobrze, nie będziemy sobie wchodzić w drogę, pomyślałam.

Tydzień później się wprowadziłyśmy. Zobaczyłyśmy chłopaka w kuchni i od razu poszłyśmy się przywitać.

-Cześć, jestem Aśka, a to Anka, wprowadzamy się dzisiaj.

-Cześć- odpowiedział, spuścił głowę zawstydzony i już go nie było.

-Albo to jakiś dziwak albo jest strasznie nieśmiały – powiedziała Anka.

Jak się okazało był nieśmiały. Wyprowadził się z domu na studia informatyczne i oprócz spędzania czasu na uczelni, siedział cały czas w swoim pokoju. Wyglądało też jakby nie miał znajomych, bo z nikim nie wychodził, ani nikt go nie odwiedzał. Nie miałyśmy również szans zobaczyć go w kuchni, bo zamawiał jedzenie i jadł u siebie. Ogólnie chyba się nas wstydził, zastanawiałam się jak to się stało, że był taki. Kiełkowała we mnie myśl, aby go rozruszać.

Pewnego wieczoru pijąc wino z Anką i plotkując o naszym współlokatorze, wpadłyśmy na głupi pomysł zawstydzenia go jeszcze bardziej. Od słowa do słowa zdecydowałyśmy się chodzić po mieszkaniu w samej bieliźnie. I tak po wejściu do domu ściągałyśmy ciuchy i paradowałyśmy w majtkach i stanikach po kuchni, przedpokoju i całym mieszkaniu. Nasz kolega za każdym razem natykając się na nas zawstydzał się jeszcze bardziej i próbował nie patrzeć. Ale my wiedziałyśmy, że patrzy i po jakimś czasie doszło do mnie, że to mnie podnieca. Sprawiało mi przyjemność, że niedoświadczony chłopak spogląda na mnie, na osobę, która jest prawie naga i nie może przestać, a w jego spodniach robiło się twardo. A robiło się, bo specjalnie tam patrzyłam. Ta forma dominacji nad nim sprawiała mi przyjemność. Podniecała mnie myśl, że prawdopodobnie widzi pierwszy raz na żywo młodą dziewczynę w bieliźnie. Stał w przedpokoju czekając aż przejdę, a ja przechodząc koło niego ręką niby przypadkiem dotykałam go po jego kroczu. Odskakiwał jak poparzony i uderzał się w ścianę.

-Przepraszam czy coś ci się stało? – pytałam z uśmiechem.

-Nic – odpowiedzał i już go nie było.

Pewne razu, po takiej sytuacji, wracając z kuchni i przechodząc koło łazienki usłyszałam dziwny dźwięk, tak jakby uderzania, uchyliłam lekko drzwi, a Marcin stał nad wanna, spodnie spuszczone, walił sobie konia opierając się jedną ręką o ścianę i ciężko oddychając. Zamknęłam drzwi i zadowolona poszłam do siebie. Wiedziałam, że o mnie myśli i wyobraża sobie, że mnie pieprzy.

Po miesiącu chodzenia w bieliźnie i ocierania się o niego. Postanowiłam pójść krok dalej i zrzuciłam stanik chodząc w samych majteczkach. Marcin jeszcze szybciej uciekał, a ja coraz bardziej się o niego ocierałam, teraz piersiami, a potem nasłuchiwałam pod drzwiami jak się masturbuje, bo masturbował się za każdym razem. A ja czułam satysfakcję. Gdy już tak minęło trochę czasu, a ja paradowałam po domu już zupełnie naga, Marcin dużo się masturbował. Nadszedł moment kulminacyjny, byłam bardzo napalona i postanowiłam pozwolić mu popatrzeć. Wieczorem uchyliłam drzwi, światło było u mnie zapalone, na korytarzu zgaszone, więc miał szansę obserwacji z myślą, że go nie widzę. Leżałam naga na łóżku i gdy tylko usłyszałam, że idzie do łazienki, dotknęłam swojej cipki i specjalnie jęknęłam, zatrzymał się, a ja rozszerzyłam nogi i pocierając się cichutko jęczałam tak, aby mnie słyszał. Stał tam i się patrzył. Czułam to. A ja nie przestając wkładałam sobie palce jedną ręką, a drugą masowałam się po piersiach wyginając w rytm tylko mi znanej muzyki. Jęczałam i mocno robiłam sobie palcówkę. Wiedziałam, że on zaraz też będzie się masturbował, ale chciałam czegoś więcej. Nagle przestałam. Marcin uciekł. A ja poszłam za nim. Zapukałam do jego drzwi i otworzyłam bez pytania, a on szybko majstrował przy spodniach aby je z powrotem zapiąć zawstydzony.

-Słyszałam, że mnie podglądałeś – powiedziałam wchodząc do jego pokoju i zamykając drzwi. – nie ładnie.

-Przepraszam – zawstydził się.

-Nie ma za co, podobało ci się? – zapytałam i stanęłam przy nim.

-Tak.

-A to ci się podoba? – wzięłam jego rękę i położyłam sobie na piersi.

-Taaak – odpowiedział.

Podeszłam jeszcze bliżej, sięgnęłam do rozporka, rozpięłam szybkim ruchem i zdziwiona zobaczyłam sporego fiuta. Wyciągnęłam go twardego i gotowego do akcji.

-Mmmm i co my tutaj mamy – powiedziałam, a Marcin stał nieruchomo trzymając moją pierś. Jakie to słodkie, będę musiała mu wszystko pokazać pomyślałam.

– Rozbierz się – rozkazałam, a on to zrobił i stanął przede mną zupełnie nagi.

Wzięłam jego ręce i położyłam sobie na tyłku, przytuliłam się i swoją cipką dotknęłam jego penisa, lekko potarłam. Położyłam mu ręce na szyi i pocałowałam, otworzył usta, a ja włożyłam w nie swój język i bawiłam się jego, pozwalałam odkrywać mu wszystko powoli. Masowałam go po plecach całując, a jego ręce powoli ściskały moje nagie półdupki. Rozchyliłam lekko nogi, ale on nie zrozumiał aluzji, więc wzięłam jego jedną rękę i położyłam sobie na cipce. Niezdarnie dotykał mnie tam. Musiałam mu dokładnie pokazać jak to robić i już po chwili rozlało się po mnie uczucie błogości. Robiło się przyjemnie. Wzięłam jego fiuta w dłonie i poruszałam w górę i w dół, bawiłam się nim, tak jak on zawsze jak mnie widział.

-Chyba tak lepiej niż samemu, prawda? – zapytałam.

-Taaak – odpowiedział poddając się pieszczotom.

Pociągnęłam go za sobą w kierunku łóżka. Popchnęłam go na plecy i jak tak leżał nieruchomo, powoli na niego wchodziłam, policzkiem muskając jego stojącego fiuta, piersiami dotykając jego brzuch, potem tors aż znalazłam się nad jego twarzą i całując w usta zakładałam mu prezerwatywę, którą kupiłam specjalnie na tą okazję. Następnie usiadłam na jego penisie moją mokrą cipką. Wślizgnął się do środka, jakby od zawsze tam pasował. Uniosłam się do góry, a on położył swoje ręce na moich biodrach, opadłam w dół, jęknął, do góry, wziął głęboki wdech i w dół, powoli opadałam na niego jęcząc i słysząc jego jęki. Leżał z zamkniętymi oczami i uśmiechał się. A ja go ujeżdżałam, raz szybciej raz wolniej. Potem zsiadłam i rozkazałam:

-Teraz twoja kolej, kładź się na mnie – i położyłam się na plecy. Klęknął między moimi nogami, rozchyliłam je i ręką nakierowałam go do środka. Położył się na mnie, a ciężar jego ciała wcisnął mnie do łóżka. Powoli się poruszał. Oplotłam nogami jego biodra i kręciłam się pod nim pozwalając się brać tak jak chciał, teraz on rozdawał karty, chociaż dopiero się uczył. Szybko się spuścił i upadł na moje piersi. Wiedziałam, że jak na pierwszy raz i tak długo wytrzymał, więc pozwoliłam mu odpocząć. Nie rozmawialiśmy.

Po dłuższej chwili zdjęłam mu prezerwatywę, wytarłam ze spermy jego fiuta, nachyliłam się i włożyłam sobie do buzi. Był sflaczały, ale robił się coraz twardszy, a ja poruszałam głową w górę i w dół stawiając go do pionu. Lizałam, śliniłam i wkładałam głęboko w gardło. Po chwili był znowu gotowy. Marcina ręka wylądowała na mojej głowie. A ja ssałam mu, masowałam jądra i mruczałam. Robiło się coraz głośniej i wtedy powiedziałam:

-Nie miałam orgazmu, musisz mnie do niego doprowadzić – podniosłam się i siadłam mu na twarzy – musisz mnie teraz wylizać porządnie i włóż koniecznie dwa palce.

Marcin leżąc na plecach lizał mnie z całej siły penetrując dwoma palcami, a ja je ujeżdżałam, pocierając cipką o jego twarz. Ręce oparłam o ścianę i po chwili poczułam jak dochodzę, moje soki rozlały mu się na twarzy, do ust i po policzkach spłynęły na poduszkę. Położyłam się na boku lekko zmęczona i powiedziałam żeby mnie wziął w tej pozycji. Włożył w mnie swojego fiuta i od tyłu mocno mnie pchał. Łóżko skrzypiało i uderzało o ścianę, a on pchał coraz mocniej, jęczeliśmy oboje, robiło się głośno i wtedy usłyszałam przeciągły krzyk i Marcin doszedł opadając na plecy. Uspokoiliśmy oddechy i przytuliłam się do niego.

Objął mnie ręką. Po jakiejś chwili usnął, a ja się wyślizgnęłam i poszłam do siebie. Rano spotkałam go w kuchni i powiedziałam, że jakby kiedykolwiek potrzebował pomocnej ręki, to żeby do mnie przyszedł, ale nie przychodził, wstydził się, więc ja go odwiedziłam następny raz i następny, a Marcin robił się coraz lepszy w seksie, otwierał się na nowe doznania i uczył jak doprowadzać kobietę do szaleństwa. Gdy przyszedł czerwiec i wracaliśmy do domów na wakacje, Marcin był już mistrzem seksu, nauczyłam go pod siebie, tego co ja lubiłam i co chciałam, wypuściłam go w świat z pełną wiedzą. Wiedziałam, że na zawsze mnie zapamięta, bo byłam jego pierwszą kobietą.

4 thoughts on “Współlokatorzy, podglądanie, pierwszy raz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *