Seks w miejscu publicznym z nieznajomym

Czy kiedykolwiek próbowałyście seksu z nieznajomym? Jest środek dnia, idziecie sobie ulicą, lub po prostu stoicie na przystanku i widzicie Jego. Facet waszych marzeń, ładnie ubrany, wesołą twarz, uśmiechnięty, a przy tym niezwykle seksowny. I wtedy to czujecie, to mrowienie, te motylki i tą wilgoć. Patrzycie na jego tyłek i wyobrażacie sobie go w bieliźnie lub najlepiej nago. Ja tak miałam.

Nawet nie wiem jak się nazywał, stał właśnie na przystanku, uśmiechnęłam się do niego i nie przestawałam patrzeć. Spojrzał na mnie i widział, on wiedział, że go chcę, że go pragnę, że jestem gotowa na wszystko, podszedł do mnie i zapytał:

— Hej masz ochotę się przejść?

–Tak — odpowiedziałam i uśmiechnęłam się znacząco.

Nie poszliśmy daleko, właściwie to w boczną uliczkę, blisko przystanku. Była tam brama. Weszliśmy do bramy, było szaro, ciemno, chociaż był środek dnia. Nieznajomy odwrócił mnie i pocałował w szyję, jego ręce błądziły pod moją bluzką, za chwilę zeszły niżej i wślizgnęły się pod moją spódnicę, a ja oparta rękami o ścianę rozszerzyłam jedynie nogi i mruczałam. Właściwie to poddałam się jemu, a on wiedział co robić. Nawet nie wiem kiedy rozpiął rozporek, nie słyszałam, nic nie widziałam, jedynie czułam, czułam coś dużego wciskającego się we mnie, do środka. Uniosłam nogę i poczułam mocne pchnięcie. Byłam tak mokra, że pomimo tego, że od wejścia w bramę do wejścia we mnie minęła niecała minuta, nic mnie nie bolało. Moje seksualne fantazje się spełniały, byłam w bramie w środku dnia z nieznajomym i nic innego się nie liczyło. Tylko seks. Ten dziki, szybki seks.

Nieznajomy ocierał się o mnie i coraz szybciej wkładał i wyjmował swojego członka,a ja jęczałam. Byliśmy w bramie, każdy mógł wejść, ale to się nie liczyło, byliśmy w pełni ubrani i niesamowicie napaleni. Lekko go odepchnęłam i odwróciłam się tyłem, naparł na mnie swoim członkiem i po chwili był znowu w środku, pociągnął mnie za włosy. Jęknęłam. Pchał mnie coraz mocniej, a ja coraz bardziej przywierałam do bramy. Ciężko oddychał i poruszał się coraz szybciej, rozchylając dłońmi moje półdupki. Miał piękny widok.

Nie dostałam orgazmu, a on szybko skończył, ale nie to się liczyło, liczyła się ta chwila przyjemności, spełnienie, bez orgazmu, ale za to porządna penetracja, spełnienie fantazji. I tak szybko jak się zaczęło, tak szybko się skończyło. Usłyszałam dźwięk zapinanego rozporka, wziął mnie za rękę i poprowadził na przystanek, moja spódnica opadła na swoje miejsce. Sięgnął do kosza i wyrzucił prezerwatywę.

Stanęliśmy na przystanku, każdy w innym końcu i czekaliśmy na autobus. Było po wszystkim.